onet.pl PATRONAT
Pasjonat
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Klub Ludzi z Pasją

Powr�t
ADA

Kochana pani Beatko!
Zaczęłam pisać jakiś czas temu ale wstęp dopisałam po niedzielnym programie Świat wg blondynki. Mój list jest dowodem na to, że do pasji dochodzi się czasem nawet wbrew sobie!

Tak sobie pomyślałam, że opowiem pani o tym jak niedawno zmieniło się moje życie. Muszę zacząć od tego, że urodziłam się w mieście i zawsze byłam zadowolona, że tam mieszkam. Jako dziecko nienawidziłam wyjazdów "na łono natury", trawa kuła mnie w siedzenie a obrzydliwe pająki właziły na nogi. Potem przyszło wyzwolenie - okazało się, że mam uczulenie na pyłki traw. Wreszcie mogłam w spokoju siedzieć sobie w moim mieście. Trochę gorzej było kiedy musiałam uczestniczyć w plenerach malarskich. Pamiętam, ze na jednym z nich w piękny słoneczny dzień dostałam okropnego ataku, nie mogłam przestać kichać, cała zapuchłam a z nosa ciekło mi jak z kranu. Wtedy moi przyjaciele przytachali kawałek krawężnika znalezionego w trawie i kazali mi się mocno przytulić do betonu i pomyśleć o spalinach. Nie pamiętam czy to pomogło ale wiem, że wtedy nie znosiłam przyrody całym sercem. Z czasem ataki osłabły a z nimi moja awersja do natury. Jakieś dwa lata temu przypadkiem dowiedziałam się o istnieniu Ogrodu Rodzinnego na obrzeżu osiedla na którym mieszkam. Za namową koleżanki ale bez entuzjazmu poszłam obejrzeć działkę, która była "do wzięcia". Było to pod koniec kwietnia i naprawdę nie wiem co takiego się stało ale kiedy zobaczyłam to miejsce to poczułam, że ten kawałek ziemi musi należeć do mnie a tak naprawdę to ja już do niego należałam. Miałam ze sobą aparat i zrobiłam wtedy zdjęcie.

Sprawy załatwienia wszystkich formalności trochę trwały a i ja z powodu obowiązków nie miałam zbyt dużo czasu tak więc po raz kolejny wybrałam się na moją działkę dopiero pod koniec czerwca. Przeżyłam szok gdyż ujrzałam tam najprawdziwszą dżunglę! Ponad półtorametrowe chwasty zarastały cały teren. Okazało się, że działka leżała odłogiem przez osiem lat! Co było robić wzięłam maczetę i zaczęłam karczować dżunglę. Karczowałam ją przez całe lato, wyciągałam z ziemi sieci splątanych korzeni perzu, wracałam pół żywa wieczorem do domu a w nocy śniło mi się, że ...kopię ziemię i wyciągam korzenie!

Im dłużej pracowałam tym więcej determinacji i sił wstępowało we mnie. Urzekło mnie to, że dosłownie parę kroków od mojego bloku istnieje tak inny świat. Moje wszystkie zmysły zaczęły działać! Nie mogłam się nacieszyć zapachami (nawet chwastów wyciąganych z ziemi), śpiewem ptaków, kolorami, wszystkim co przylatywało i przychodziło do mnie. W końcu jesienią posiałam i posadziłam pierwsze rośliny. Zimą przeżywałam prawdziwą udrękę tęsknoty za tym wszystkim ale wiosną następnego roku czekało mnie najwspanialsze przeżycie - doświadczyłam radości "narodzin" flory. Poczułam się jak matka, Gaja czy jakiś boski stwórca! Nie stałam się ambitnym działkowcem i nie mam na celu wyhodowania zagonów wybujałych warzyw, wręcz przeciwnie pozwalam rosnąć nawet chwastom (oczywiście w ograniczonych ilościach bo dżungla odradza się błyskawicznie). Cieszy mnie wszystko co wyrośnie nawet jeśli jest trochę parchawe. Jestem bardzo wdzięczna współwłaścicielom ogrodu, że mają cierpliwość do moich dziwactw - w szczególności do mojego pacyfistycznego podejścia do robaków i innych szkodników. I kiedy wynosiłam z działki i układałam w kącie ogrodu wykopane z ziemi pędraki moi sąsiedzi jedynie pokręcili głowami. Wydaje mi się, że "spłynęła" na mnie mądrość - uświadomiłam sobie, że jestem częścią ekosystemu, w którym wszystko jest ważne. Właściwie spłynęło dużo mądrości bo musiałam nauczyć się mnóstwa rzeczy od pielęgnacji roślin do układania płytek (sama zrobiłam stół!).

Mój ogród jest na prawdę tajemniczy a świadczy o tym - po pierwsze: zwierzęta, które tam przychodzą - jeże, bażanty, przepiórki i ...

Nawet komary tną tylko w obrębie działki, za bramą znikają w czarodziejski sposób!, po drugie siła jaką mi daje - do niedawna kłopoty w pracy czy przykrości, które mnie spotykały sprawiały, że nie mogłam spać w nocy. Teraz idę do mojego ogródka, siadam w spokojnym miejscu i jestem w stanie obiektywnie pomyśleć o wszystkim i znaleźć rozwiązanie. Oczywiście nabrałam też innej siły czyli tzw tężyzny fizycznej!
Na koniec dołączam zdjęcie zrobione parę dni temu, ogród wygląda trochę pusto, jak to jesienią. Altankę zrobił stolarz - resztę ja sama!

Pozdrawiam serdecznie - Ada

Powr�t