onet.pl PATRONAT
Pasjonat
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Klub Ludzi z Pasją

Powr�t
KRZYSZTOF

Witam serdecznie wszystkich Oliwkowiczów!

Moja pasja dryfuje ze mną po oceanie życia stosunkowo od niedawna, hmm bodajże od 3 lat. Niedawno ukończyłem osiemnasty rok życia i od razu odczułem tego skutki. Dopadł mnie życiowy pasek i dostałem po tyłku, nawet bardzo. Człowiek to taka dziwna istota która nie zmienia się pod wpływem namówień mamy czy ojca bądź innych bliskich osób. Sama musi doświadczyć błędu ("trzeba oparzyć się żeby poczuć"), a żeby przystanąć i zadać sobie pytanie "Cholera co ja robię?? czy tego chcę naprawę?- przecież stać mnie na więcej" Życie od dawien dawna pokazywało mi pazur, czasem nawet drapiąc boleśnie, połowę przedszkola i podstawówki przeleżałem w szpitalu,a po kilku latach, gdy wydawało się być dobrze pojawiła się "koleżanka" cukrzyca insulinozależna, która odwróciła moje życia do góry nogami, stałem się innym człowiekiem, niestety na gorsze. Obecnie mija 7 rok z cukrzyca i w końcu mam nadzieje zjeżdżam z autostrady bezsensu i oszukiwania samego siebie w dobry życiowy zjazd prowadzący mnie prosto do celu.

Przecież miałem pisać o swojej pasji?

Taki moi drodzy piszę, bo gdyby nie te wszystkie doświadczenia pewnie nie zdecydował bym się na krok który poczyniłem 3 lata temu. Idąc ulicą zobaczyłem plakat informujący o warsztatach filmowych, było to w Lesznie, a prowadził je Pan Piotr Majdrowicz z Poznania z Fundacji "Filmowiec". Chodziłem na nie z wielkim zapałem, lecz jak wszystko co piękne i to musiało się zakończyć, czułem w głębi serca ze nie mogę tego porzucić i dlatego zacząłem jeździć do Poznania, nie jest to daleko od mojej miejscowości. I tak jeżdżę tam do dnia dzisiejszego.

Spotykamy się wspólnie wszyscy miłośnicy kina Off’owego czyli niezależnego. Organizujemy festiwale Off’owe np. Poznańska "Off Cinema", która odbywa się regularnie co rok. W swojej szkole staram zarazić uczniów moją pasją organizując spotkania z ludźmi którzy wyjaśniają istotę kina Off’owego, udało mi się nawet zorganizować szkolny konkurs filmowy, zawsze to krok do przodu,a nie do tyłu. Co pewien czas, oglądamy razem filmy naszych kolegów nie tylko z kraju, ale także i z zagranicy, omawiamy wspólnie nowe pomysły na nasze produkcje, pomagamy sobie i doradzamy w kwestiach technicznych oraz merytorycznych. Snując pomysł nad nowym filmem, wiem że jestem jego panem i władcą, mogę zrobić w nim cokolwiek tylko zapragnę, tak samo jak jestem panem i władcą swojego życia. Oddaję się cały kinematografii, nie myślę o niczym innym w życiu jak podążać w tym kierunku.

Tworzenie utworu filmowego daje człowiekowi pewną swobodę działania, szczególnie w kinie Off’owym nagle staję się reżyserem, oświetleniowcem, dźwiękowcem, scenarzysta no i montażystą. Jest to zaiste bardzo trudne, ale kto powiedział ze nie wykonalne, oczywiście pomagamy sobie nawzajem co nie zmienia faktu że wszystko tworzymy sami. Obecnie działam aktywnie w "Federacji Niezależnych Twórców Filmowych" oraz wspomnianej wczesnej Fundacji "Filmowiec". Jeździmy na wszelakie warsztaty filmowe: Berlin, Budapeszt, Ateny, lecz chyba nigdy nie zapomnę mojego pierwszego zgrupowania ludzi których nazywam "ludźmi których łączy niewidzialne coś" , niewidzialne coś, a jednak wszyscy wiedzą co. To magiczna pasja dawania siebie, wtedy zobaczyłem tych ludzi po raz pierwszy w życiu, a rozmawiając z nimi czułem się jakbym rozmawiał ze starym przyjacielem. Było to Seminarium Filmowe w Bydgoszczy, to tam w głębi duszy stwierdziłem na pewno że magia kina, magia twórczości zaczarowała mnie bez reszty i na zawsze. Swoją inspirację znajduję w filmach Ingmara Bergmana, Krzysztofa Kieślowskiego czy też Jerzego Kawalerowicza.

Ogromnie ciekawią mnie biografie wielkich ludzi (np. ostatnią jaką udało mi się przeczytać była biografia Alberta Einsteina, autorstwa Abrahama Pais’a "Pan Bóg jest wyrafinowany"). Jak w każdej pasji są i w mojej marzenia. Być i podejżeć prawdziwy plan filmowy jak działa "od kuchni", wymienić kilka zdań z profesjonalistami (ech czy to w ogóle możliwe?, ale nie dręczę się tym). Niedługo kończę liceum i co dalej? Studia oczywiście, wymarzona Łódzka "filmówka". Pociąga mnie także fotografia i pewnie ma to po części coś wspólnego z moją główną pasją. Szczególnie uwielbiam fotografować przyrodę, słońce odbijające się w leniwym nurcie rzeki, promienie prześlizgujące się przez korony drzew. W szkole problemu nie mam z przedmiotami humanistycznymi, od dawna lubiłem przedmioty z tego kręgu,a nauka ich to prawdziwa przyjemność.

Pewnie dlatego od pewnego czasu dopada mnie myśl, aby napisać swoją książkę, jaką? pewnie zapytacie - o sobie właśnie. Przyznam szczerze że życie moje miejscami rysowało się w bardzo kolorowych barwach, a na brak przeżyć narzekać nie mogłem. W naszej paczce co minute pojawiały się coraz to bardziej "hardcor’owe" pomysły. Podobnie jak Pani Beata określam się w LO poprzez bunt, lecz wyrazem się poprzez paskudne lenistwo.

Lekarstwem okazała się książka Pani Beaty "W dżungli życia" za którą bardzo dziękuję. Pokazała mi w życiowym GPS’ie zjazd do celu i tak jak GPS prowadzić mnie będzie do momentu kiedy go osiągnę. Podsumowując, warto mieć pasję bo warto zostawić coś po sobie na tym świecie. Pragnę, aby po mojej śmierci moje filmy które mam nadzieje zrealizować. Dawały, coś więcej niż tylko rozrywkę, pragnę by chociaż w jednej osobie otwarła się dzięki mnie furtka kierująca we właściwym kierunku. Nie "sztuka dla sztuki", lecz "sztuka dla zrealizowania siebie". Wszystkich pasjonatów serdecznie pozdrawiam, zgłębiajcie swoje pasje, poprzez to poznajecie siebie.

PS: Dołączam zdjęcie z planu filmowego, podczas Międzynarodowych Warsztatów Filmowych w Berlinie (Jugendmedienfestival Berlin).
Tu możecie obejżeć moje fotografie: http://kristov007.digart.pl/
Podaje także dla chętnych numer GG: 3783003 oraz eMail: kristov007@gmail.com


Powr�t