onet.pl PATRONAT
Pasjonat
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Klub Ludzi z Pasją

Powr�t
LESZEK

Moją pasją jest przestrzeń. A gdzie jej szukać? To wszystko co ponad nami.
Aby tam się dostać trzeba wdrapać się na wysoką, stromą i pionową skałę i wtedy przestrzeń mamy i nad, pod sobą i z tyłu. Aby przestrzeń mieć dookoła siebie trzeba latać. Więc latam na lotniach i wspinam się po jak najbardziej pionowych ścianach (w Tatrach i skałkach) .

W górach byłem od zawsze a wspinam się od ’68 r. kiedy to w krakowskim kamieniołomie na Zakrzówku pokonałem 30-metrową zerwę a później w Tatrach i Dolomitach, przez wiele lat byłem czynnym instruktorem taternickim (uzyskałem najwyższe uprawnienia w tym zakresie) i w tym charakterze wiele lat spędziłem w COS PZA Betlejemska na Hali Gąsienicowej . Skały i góry i ich przyroda były od zawsze fascynującym i tajemniczym zjawiskiem wśród których zawsze czuję się najlepiej i które dają mi szczęście.

Na lotniach latam już od 28 lat (od ’79), zdobyłem kwalifikacje instruktorskie (od ’87 r), jest to mój sposób na życie któremu podporządkowana jest cała moja aktywność. Kiedy w ’75 zobaczyłem w TV latających lotniarzy gdzieś daleko Australii – wiedziałem że to jest to o czym marzyłem od dziecka i jako dziecko próbowałem zrobić podobne latadło które miało pozwolić mi oderwać się od ziemi. Latam na nich kiedy tylko czas i warunki i okoliczności pozwalają.

Pierwsze lotnie na których latałem wykonywałem własnoręcznie. Skonstruowałem napęd do lotni (na Zlocie Konstruktorów Amatorów w 1999 r. zająłem III miejsce za jego wykonanie), obecnie posiadam także motolotnię zaprojektowaną i skonstruowaną przeze mnie i osobiście oblataną. Oblatywałem też wiele innych lotni zarówno własnej konstrukcji jak też innych.

Startowałem wielokrotnie w zawodach lotniowych m. in. Mistrzostwach Polski i zawodach regionalnych. Od powstania w ’86 r. Pracowni Lotniowej przy Nowohuckim Centrum Kultury jestem zaangażowanym jej członkiem a od jesieni zeszłego roku (2007) jej kierownikiem (po śmierci wieloletniego jej kierownika nieodżałowanego Tadeusza Okręglickiego). W oparciu o nią staram się propagować lotniarstwo jako najpiękniejszej formy spędzania wolnego czasu.

Obecnie latam na lotniach fabrycznych produkcji zachodniej (francuskiej i australijskiej) – mam ich 5 sztuk i jeszcze motolotnię.
Lotnia to urządzenie które daje poczucie prawdziwej wolności. To nie samolot w którym człowiek zamknięty jest jak w pudle i lot mało się różni od jazdy autobusem czy pociągiem. Lecąc lotnią jesteś jak ptak i tylko umiejętności wyszukiwania noszeń sprawiają że lecisz jak kondor.

Dysponuję napędem Mosquito. Jest to urządzenie (zob. www.lotnie.republika.pl) napędzające zwykłą lotnię pozwalające na wykonywanie dalekich lotów na każdej lotni a startować dzięki niemu można zarówno z górki jak i z płaskiego terenu (co istotne w polskich nizinnych warunkach) zużywające jednocześnie niewielkie ilości paliwa. Jest ono stosowane przede wszystkim do startu z płaskiego terenu a po osiągnięciu odpowiedniej wysokości można je w każdej chwili wyłączyć i lecieć dalej wykorzystując siły natury jakimi są kominy termiczne (podobnie jak motoszybowiec).

Przez lata bawienia się lotniami mam trochę sprzętu który pozwala na puszczenie wodzy fantazji i trochę marzeń

Jednym z nich jest dokonanie przelotów na lotni z napędem Mosquito wzdłuż i wszerz Polski - po jej najdłuższych osiach zużywając jak najmniejszą ilość paliwa i wykorzystując naturalne warunki meteorologiczne (kominy termiczne) przy pokonywaniu wielkich odległości podczas przelotów. Lot po najdłuższej osi : Świnoujście – Ustrzyki Grn. dystansie ok. 780 km planuję pokonać bez lądowania w ciągu 1 dnia (przy sprzyjających warunkach atmosferycznych).

Innym przedsięwzięciem jakiego chciałbym dokonać jest wieloetapowy przelot lotnią (wspomaganą napędem Mosquito) poprzez pustynie począwszy od Pustyni Błędowskiej poprzez pustynie azjatyckie aż po afrykańskie. Trasa jaką chciałbym pokonać prowadzi od P. Błędowskiej do pustyń azjatyckich : Kyzył-Kum, Kara-kum, Takla Makan, Thar, Gobi, Namib, po czym poprzez pustynie Płw. Arabskiego- Arabską i Nubijską na Saharę.

Taki przelot to pokonanie ok. 6 tys. km, zmaganie z upałem i chłodem, walka z biurokratycznymi przeszkodami i wysokie koszty związane z realizacją przedsięwzięcia - paliwo, auto i osoba towarzysząca i koszty utrzymania w trakcie wyprawy. Przelot na takiej trasie byłby przedsięwzięciem wieloetapowym a pokonywany dystans dzienny wynosiłby 300 – 500 km w zależności od warunków atmosferycznych. Cenne byłoby zarejestrowanie kamerą takiej wyprawy a aby uatrakcyjnić ujęcia filmowe konieczne byłoby współdziałanie drugiej lotni z takim napędem lub motolotni.

Mam zamiar przedsięwziąć wyprawę którą nazywam „Wyprawą ruchów Browna”.
Tak jak cząsteczki zawiesiny popychane poruszają się w wodzie tak chciałbym na lotni lecieć tam gdzie zaniesie mnie wiatr.

Ponieważ z wiatrem lata się szybciej niż pod wiatr dlatego każdy jej etap pokonywany byłby lecąc z wiatrem a więc podobnie jak cząsteczki w ruchach Browna popychane cząsteczkami płynu. Każdy dzień wyprawy to etap w którym lot odbywałby się z wiatrem a więc i odległości pokonywane byłyby dużo większe niż lecąc pod wiatr. Oceniam że dziennie mógłbym pokonać 300 – 500 km. Mogłoby się okazać że po 2 dniach na drodze stanęłaby granica państwa i wyprawa skończyłaby się.

Oprócz powyższych marzy mi się latać w Australii w pobliżu Burketown i Gulf of Carpentaria wykorzystując występujące tam niezwykłe zjawisko zafalowania zwane „morning glory” pozwalające na kilkusetkilometrowe przeloty (jak chcesz zobaczyć jakie to niezwykłe zjawisko to odwiedź: http://pl.youtube.com/watch?v=2Wu9-O8UaR0&feature=related
a także: http://williamolive.com/soliton/al-giles-original-morning-glory-article.html
http://pl.youtube.com/watch?v=6BP3_rrj7ZQ&feature=related ).

Oczywiście jest to tylko marzenie którego nigdy nie zrealizuję (koszty!!).

O tym jak realizuję moje pasje można się dowiedzieć z mojej strony www.lotnie.republika.pl na której opowiadam o prowadzonych szkoleniach, o różnych wydarzeniach ze światka lotniarskiego, jest trochę zdjęć i moje satyryczne spojrzenie na lotniarstwo.

Powr�t