onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powr�t
Wylewam morze łez

.

".. sobota, a ja siedzę w łózku, mogłabym wyjść, tak, wystarczy tylko chcieć, tylko czasem jest tak ciężko,że nie ma siły.. Dzisiaj wraca Córka, przy niej muszę się wziąć w garść.. Córka podarowała mi Pani 3 książki.. a ja przeczytałam dopiero jedną, wiem,że nie mogę już niczego odkładać,nie powinnam, muszę się wziąć w garść, tylko jak.. chodziłam do psychoterapeuty, poradziły mi policjantki, ale tamto miejsce wciąż przypominało mi o przeszłości, wciąż wylewałam morze łez, pomyślałam,że jak do tej pory radziłam sobie sama poradzę sobie także teraz.. Iwona."


 

ODPOWIADAM:

Pani Iwonko! Ja wiem, że pani sobie zawsze poradzi. Zawsze była pani najsilniejsza. Dla siebie, dla swoich rodziców, dla dzieci, dla męża, dla sąsiadów, jeśli było trzeba, dla psa i dla kota. Pani zawsze cały świat była gotowa dźwigać na swoich ramionach. I świetnie to się pani udawało, prawda?

I wciąż pani myśli, że sama da pani radę wszystko zbudować, wszystko naprawić, wszystko zrobić tak, żeby wreszcie było porządnie. Wszystko da pani radę.

Prawda?

A czy pani wie, że przez całe życie koncentrowała się pani na tym, żeby naprawiać wszystko wszystkim dookoła i zapomniała pani O SOBIE?

To stąd te łzy. Stąd to poczucie bezsilności i bezradności. Ten ciężar, który panią przygniata do ziemi jak niewidzialna chmura z ołowiu.

To pani własne samotne, dawno porzucone „ja”. To ono w pani tak płacze.

Przyzwyczaiła się pani, że musi się o wszystkich zatroszczyć, wszystkim dostarczyć tego, co jest im potrzebne. Zapomniała pani o swoich uczuciach, tęsknotach i potrzebach.

I może czas, żeby teraz zadbać o siebie?

Tylko że ma pani tak zapętlone myśli i emocje, że sama już pani nie wie co jest dobre, a co jest złe. Odejść od męża? Czy zostać jak przykładna żona? Walczyć o siebie? Czy dbać o innych?

Mętlik i chaos. Ale tylko dlatego, że jest pani teraz w sercu emocjonalnej trąby powietrznej. Ona miota panią jak piórkiem, rzuca o ziemię, to znów pozwala przez chwilę frunąć.

Psychoterapeuta jest po to, żeby wziąć panią za rękę (w przenośni) i ściągnąć panią z tej trąby na ziemię. Zadać pani kilka pytań, na które pani sama udzieli odpowiedzi. I kiedy usłyszy pani swoje słowa, to nagle wszystko stanie się jasne.

Zniknie mętlik i to dręczące poczucie bezradności.

Czy pani wie, że wcale nie musi pani radzić sobie ze wszystkim sama?
Można poprosić o pomoc!

Psychoterapeuta to taki ktoś, kto wie w jaki sposób zapętlają się emocje. I pomoże je pani rozpętlić. A wtedy pojawi się poczucie prawdziwej siły, sensu i celu.

Ja wiem, że trudno się przyznać przed samym sobą, że jestem bezradna.

I to właśnie wymaga największej odwagi.

Potem jest już coraz łatwiej, bo tylko kłamstwo i iluzja ciążą jak głaz przywiązany do szyi. Prawda – nawet trudna i niewygodna – jest czysta i lekka jak obłok.

Powr�t