onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powr�t
Wiem, że muszę im wybaczyć
.
"Witam Pani Beato

Czytam Pani poradniki i przez krótki okres czasu zrozumiałam więcej niż przez całe dotychczasowe życie. Potrafi Pani świetnie przekazać swoją wiedzę. Mam jednak pewien problem. Jako 19 - latka wyjechałam za granicę, nie podeszłam do matury, a skończenie liceum było dla mnie walką, choć dziś nie uważam, że byłam zbyt mało inteligentna. Wtedy nie wiedziałam czemu jest mi tak trudno, wiedziałam tylko, że muszę wyjechać. Uciec. Problemem są moi rodzice. Kocham ich, ale są oni idealnym przykładem na ludzi, którymi kierują te fałszywe kody. W moim domu nie ma miłości, nie ma uśmiechu, nie ma pozytywnych emocji, a jeszcze gorsze jest to, że całe życie udają idealną rodzinę, idealne małżeństwo.
Dziś znając prawdę wiem, że chcieli dla mnie dobrze narzucając mi swoje zdanie, nie dopuszczając mnie do mówienia o swoim zdaniu, do bycia sobą.Nienawidziłam ich za to jako nastolatka. Brakowało mi miłości, brakowało mi tego, że ktoś we mnie uwierzy.
Wiem, że nie potrafili inaczej, sami wynieśli to ze swoich domów rodzinnych.

I tu pojawia się problem. Bo wiem, że muszę im wybaczyć, aby być wolna, ale tydzień temu wróciłam do domu, dziś mam 22 lata. Wchodząc do domu poczułam strach, poczułam się jak dziecko, wtedy gdy bałam się, że znów zrobiłam coś źle i czeka mnie kara. Może byłoby inaczej gdyby coś się w tym domu zmieniło, ale oni wciąż są tacy sami ... negatywnie nastawieni. Nie wierzą we mnie i w moje pozytywne myślenie.

A ja chciałam wrócić, zacząć nowe życie, pójść na siłownię, zdać maturę, a teraz nagle straciłam w to wiarę, bo jak mam wierzyć, gdy codziennie oglądam smutnych rodziców?

Wiem, że istnieje jakieś rozwiązanie, dlatego piszę do Pani, jest Pani cudowną osobą, pomogła mi Pani zrozumieć siebie samą i wciąż chcę iśc do przodu będąc w Polsce, za granicą pracowałam fizycznie, a wiem, ze to była ucieczka, teraz muszę pójść do przodu.
Proszę trzymać za mnie kciuki.
Pozdrawiam ciepło!"

 

Kochana dziewczynko!!!
Ciągle patrzysz na siebie takimi oczami, jak wydawało ci się, że patrzą na ciebie rodzice.

Rozumiesz?
Ty nie widzisz prawdziwej siebie. Widzisz tylko osobę, która jest w jakiś sposób postrzegana. I dlatego przez cały czas odnosisz się do tego jacy są albo nie są twoi rodzice.

Tymczasem to, jacy oni są, nie ma żadnego znaczenia.

Bo ty jesteś już dorosła i teraz TY SAMA JESTEŚ DLA SIEBIE NAJLEPSZYMI RODZICAMI.

To znaczy byłabyś, gdybyś przestała się rozglądać dookoła i szukać winnych.

Twoi rodzice mają swoje życie.
Ty masz swoje życie.
Koniec i kropka.

Ale najbardziej dziwne w tym wszystkim jest to w jaki sposób twoja podświadomość trzyma cię w pewnym żelaznym uścisku. Ona nie chce, żebyś się zmieniła. Ona nie chce, żebyś ruszyła dalej ze swoim życiem. Twoja podświadomość upiera się, że najlepiej będzie dla ciebie jeśli będziesz cierpiała razem ze smutkiem swoich rodziców.

Wiesz dlaczego tak jest?

Jest tak dlatego, że to jest jedyny wzorzec, jaki znasz. Twoja podświadomość przyzwyczaiła się do tego, że źle się czujesz oraz do tego, że winę za twoje złe samopoczucie najłatwiej można zrzucić na rodziców.

Bo tak żyłaś dotychczas.
I teraz jest czas, żeby to zmienić.

Przeczytaj uważnie co teraz napiszę:

Twoi rodzice i ty jesteście sprzęgnięci we wzajemne współodczuwanie.

Kiedy wyślesz im choć jedną dobrą, kochającą, życzliwą myśl, oni natychmiast odpowiedzą tym samym.

Ale to się stanie dopiero wtedy, kiedy co najmniej jedna osoba z tych trzech – mamy, taty i ciebie – uczyni świadomie wysiłek, żeby myśleć pozytywnie. Kochać bezwarunkowo. Wybaczać ze szczerym sercem. Zająć się konstruktywnie swoim życiem.

Najprostsza rzecz, jaką możesz zrobić dzisiaj:

Przestań myśleć o tym, jacy oni są.

Odetchnij głęboko i z radością zastanów się co dobrego ty sama chcesz zrobić ze swoim życiem.

Zrób jeden mały, dobry plan.
Uśmiechaj się.
Zamiast myśleć o ich wadach, myśl o swoich zaletach.

Powr�t