onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powr�t
CLAUDIA - sierpień 2011

- Wszystko co zobaczę i przeżyję sprawia, że czuję się najbogatsza na świecie – mówi Beata Pawlikowska, od ponad 20 lat przemierzająca puszczę Amazonii. - Dotrzeć do samego dna własnej duszy - to najbardziej nieprawdopodobne odkrycie podczas podróży, i najważniejsze na świecie. Mnie się udało.

Beata Pawlikowska
- Podróżuję najczęściej w bardzo ekstremalnych warunkach, gdzie ryzykuje się życiem na serio, a nie dla zabawy. Celem podróżowania jest dla mnie poznanie prawdy, która istnieje w zyciu ludzi, których spotykam. Ja wchodzę w skórę człowieka, zwierzęcia, rośliny, przez chwilę jestem nim albo nią i ich oczami patrze na świat. I próbuje sobie wyobrazić jak wyglądałoby moje zycie gdybym przyszła na świat nie w Koszalinie, tylko jako Indianka w puszczy amazońskiej. Ta, na którą właśnie patrzę. O czym bym marzyła? Jakie miałabym sny? Co jadłabym rano na sniadanie?...

Mówi, że nie ma znaczenia, że jest drobną blondynką. Najważniejsze jest nastawienie, bo ludzie są zwierciadłem siebie nawzajem. – Przyjeżdżam na koniec świata i lubię ludzi, których spotykam, chcę sie z nimi zaprzyjaźnić. Nauczyłam się odrzucić europejski sposób myślenia i nie oceniać mieszkańca Afryki czy Azji naszymi pojęciami: biedny- bogaty, czysty- brudny. Wiem, że oni mają swój świat, który rzadzi się innymi prawami. W Indiach spotkałam starego człowieka. Był chudy, obdarty, siedział na ulicy. Nie oceniam. Nie mysle o nim, że jest biedny. Wiem, że on być może nie chce niczego więcej ponad to co ma, bo może oczyszcza się wewnętrznie, chcąc doznać duchowego objawienia? Nie uważam się za lepszą ani gorszą od ludzi, których spotykam. Nie oceniam, nie próbuje ich zmieniać. Uczę się od nich ich sposobu patrzenia na świat. Myśle, że oni to czują i dlatego szybko mnie akceptują, traktują jak członka rodziny, zapraszają do domu, częstują.

Podczas wędrówki przez dżunglę nie ma podziału na sytuacje męskie i kobiece. - Spotkałam wielu mężczyzn, którzy wymiękali i zamiast wiosłować przez 3 dni woleli przesiąść się do łodzi z motorem, i kobiety, które sobie świetnie radziły. Nie ma znaczenie jakiej jesteś płci. Ważne jest to, czy masz wewnętrzną siłę. Gdybym przyjęła styl myślenia naszego społeczeństwa, gdzie kobieta to istota słaba, nigdy nie pojechałabym do dżungli. A ja nikogo nie pytałam o pozwolenie. Chciałam to zrobić i zrobiłam to. Podróżuję sama, bo lubię i dzięki temu najlepiej poznaję świat. I to jest najważniejsze. Odkrywam prawdę o ludziach, o miejscach i o sobie.

Dwa razy o mało nie została sprzedana na żonę wodzom indińskim. Zdarzyło się też, że otoczyli ją uzbrojeni wojownicy, z łukami gotowymi do strzału. Spotkała na swej drodze jaguara. - Nie ma drugiego tak nieprzewidywalnego i niebezpiecznego miejsca jak dżungla amazońska. Gdybym nie była w stanie panować nad swoim strachem, wiele razy bym zginęła. Umiem znaleźć w sobie odwagę i siłę. Nauczyłam się tego w podróży. Czasem stosuję pewien rodzaj medytacji. Uwalniam się od myśli, koncentruję na oddechu i unoszę się nad sobą. Wyłączam racjonalne rozumowania, przełączam się na instynkt. I niech się dzieje, co ma się dziać.
Jej podstawowy bagaż w samotne wyprawy: koszula z długim rękawem, „oddychająca”, sucha w godzinę po wypraniu, długie spodnie, krótkie spodenki, klapki, płaszcz przeciwdeszczowy i ochraniacz na plecak. Aparat fotograficzny z trzema obiektywami, notatnik i długopisy. - Nie maluję się, noszę przez miesiąc jedną koszulę, piorę ją wieczorem. Jestem wtedy człowiekiem w podróży. Jedyny kosmetyk i luksus jaki zabieram to mydło, bo jestem fanką mycia rak. Jeśli trzeba, kapie się w rzece z piraniami i kajmanami. Kiedy płynę czółnem po Amazonce, razem z Indianami piję wodę z rzeki. Jem to co oni, wszystko. Tapira, kapibarę, węża, krokodyla, słonia, małpę. Indianie twierdza, że małpa smakuje trochę jak człowiek. Żywe larwy - jak makaron z roztopioną w środku słoniną. I mrówki, ktorych odnóża zostają między zębami. Pająk niezbyt mi smakował. Ale nie odmawiam, bo często podczas wypraw do dżungli byłam tak głodna, że myślalam, że umrę z głodu.

I tak jak nigdy jej żołądek nie zbuntował się po indiańskim menu, tak zdarzyło się jej chorować na dengę – wirusową gorączkę tropikalną. – Nie ma lekarstwa na dengę. Gorączka 40 stopni i potworny ból całego ciała. Leżałam prawie nieprzytomna przez tydzień, ale mam silny organizm, więc poradził sobie z chorobą. Innym razem w dżungli dostałam zakażenia nogi. Spuchła jak bania, na łydce miałam dwa wielkie ropne wulkany. To był jedyny raz kiedy płakałam z bólu, ale szłam.

Podróżując ma w sobie spokoj. I ciekawość. - Pozytywne nastawienie. Nie tęsknię i nie myślę o tym, co zostało w Polsce. Wyłączam komórkę, zdejmuję zegarek. Czytam tamtejsze książki, np. Biblię Majów po hiszpańsku albo Księgę Mocy Tao w Azji. Staram się zrozumieć tubylców.

Samotność w podróży to najlepszy przyjaciel. Dzięki samotnym wyprawom nauczyłam się szalenie przydatnych umiejętności, z których korzystam na co dzień w Polsce. Podczas samotnych ekspedycji nauczyłam się być odpowiedzialna, samodzielna, konsekwentna, odważna, uważna i szczęśliwa. Dotarłam do dna własnej duszy. Zburzyłam mury oddzielające mnie od ludzi. Zrozumiałam potęgę przyrody i fantastyczną harmonię natury, której lubię się poddawać i czerpać z niej mądrość.

Bycie kobietą w podróży? To nie problem. Kiedy przybywam sama do wioski indiańskiej w Amazonii albo do mongolskiej jurty, jestem witana jak kosmita z innej planety, a nie jak kobieta. Mam wrażenie, że poza naszą zachodnią cywilizacją wielkich miast nie istnieją uprzedzenia i stereotypy dotyczące „słabszej płci” albo traktowania kogoś instrumentalnie. W takich miejscach jestem człowiekiem pomiędzy ludźmi.

Blond włosy, biała skóra, błękitne oczy. - Zdarza się, że mnie podrywają – potakuje z uśmiechem. - Zwłaszcza, że podróżuję tam gdzie mój wygląd uchodzi za „egzotyczny”. Nie uśmiecham sie zalotnie, ale zawsze życzliwie. Odpowiadają mi takie same życzliwe uśmiechy. Kiedy idę sama przez niebezpieczną dzielnicę stosuję metodę „wkurzonego myśliwego”. Chcę sprawić wrażenie, że jestem wkurzona i strasznie się spieszę. Komunikat jest jasny: nie wchodź mi w drogę! To metoda na wyjątkowe sytuacje bo normalnie uśmiecham się by stworzyć pozytywny nastrój. To zawsze działa, w każdym miejscu na ziemi.

Mieszkała z Indianami na tyle długo, że znajduje całą masę wspaniałych rzeczy w ich świecie. - Tam istnieje tylko prawda. Z tamtej perspektywy widzę jak strasznie dużo manipulacji i kłamstwa istnieje w naszym świecie. Reklamy, pieniądze, polityka. Wiele razy miałam ochotę zostać w Amazonii.

Beata twierdzi z mocą: podróże uczą życia. – Zrozumiałam, że najważniejsze w zyciu to samodzielnosc czyli nieczekanie aż ktoś coś za mnie zrobi. To dotyczy też marzeń. Nie odkładam niczego na jutro. Wystarczy zaplanować i zrealizować. Jestem odpowiedzialna za siebie: moje życie wygląda dokładnie tak jak ja je zorganizowałam. Żyję zgodnie z moim wewnętrznym głosem. Dlatego jestem wolnym człowiekiem. Prowadzę zdrowy tryb życia. I dodaje: - Dżungla jest gęsta i ciasna, tam nie można „iść przez dżunglę”. Nauczyłam się iść instynktownie. Jak Indianie. Bo dżungla otwiera wszystkie zmysły. Jest szósty zmysł, i siódmy, ósmy ... dzięki tym „zmysłom następnym” umiem wczuć się w innego człowieka. Gdziekolwiek jestem.

Powr�t