onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powr�t
POLITYKA - lipiec 2011

Beata Pawlikowska podróżuje samotnie i przez dwadzieścia lat takich wypraw wykształciła w sobie pewne odruchy, zdobyła wiedzę, które pozwalają jej niektórych zagrożeń uniknąć. Przyznaje jednak, że miała setki niebezpiecznych sytuacji, do których trudno się przygotować. – W Peru płynęłam przeładowanym statkiem. Było na nim 150 miejsc przeznaczonych dla ludzi. W rzeczywistości płynęło 500 osób i bagaże. Statek wpadł na mieliznę, do wnętrza zaczęła wlewać się woda. Wszyscy myśleliśmy, że utoniemy – mówi podróżniczka.

Bardzo niebezpieczne są egzotyczne choroby, na które nie ma lekarstwa, nie można się na nie zaszczepić. Gdy dojdzie do zarażenia taką chorobą, organizm sam musi z nią walczyć. – Na szczęście mam silny organizm - mówi pisarka i podróżniczka. – Gorączka, dreszcze, potworny ból całego ciała i siedem dni bez jedzenia i picia – tak przeżyłam gorączkę tropikalną, ale wyzdrowiałam.

Dżungla amazońska, ulubione miejsce podróży pisarki, uważana jest za jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie. Beata Pawlikowska niejednokrotnie przemierzała ją wraz z Indianami. Wie, że nie są oni niebezpieczni. – Byłam sama. Przecież mogli mnie zabić, a ciało wrzucić do rzeki. Nikt by mnie nigdy nie znalazł. Jednak tego nie zrobili i nigdy nie miałam poczucia zagrożenia podczas takiej wędrówki – wyznaje podróżniczka.

Prawdziwie niebezpieczne są wielkie miasta. Pisarka opowiada sytuację, kiedy w stolicy Gwatemali (Gwatemali), będąc jedyną mieszkanką jednego z hoteli, w nocy usłyszała dziwne hałasy. Zasnęła ze scyzorykiem w jednej dłoni i środkiem na owady w drugiej. Tylko to miała przy sobie na wypadek obrony.

− Następnego dnia przypadkiem w lokalnej prasie przeczytałam, że w hotelu obok był napad i że zginął turysta – mówi Beata Pawlikowska. − W wielkich miastach rządzi pieniądz i przyciąga ludzi, którzy chcieliby go szybko i łatwo zdobyć, czyli różnych drobnych i większych przestępców.

Podejmując się takiej wyprawy, przede wszystkim trzeba znać język hiszpański. Znajomość języka angielskiego nie wystarczy. Warto byłoby także zapoznać się z miejscowymi zwyczajami, kulturą, społeczeństwem. – Najwazniejsze wydaje mi się to, żeby być otwartym na inne zwyczaje i inny sposób zycia. Nie oceniać, nie osądzać naszymi europejskimi kategoriami. Ludzie wszędzie na świecie mają prawo żyć tak jak chcą. Ja jako podróżnik nie jadę tam, żeby kogoś oceniać i krytykować, ale żeby nauczyć się czegoś nowego, poznać nowe obyczaje, zrozumieć świat, którego wcześniej nie znałam.

Powr�t